sobota, 19 stycznia 2013

BYLIŚMY W KAWIARNI


Elbląg różni się od innych miast między innymi tym, że nie ma w nim żadnego centrum handlowego z prawdziwego zdarzenia, a co za tym idzie, brak również typowych miejsc-symboli ‘wielkomiejskiego życia’, czyli Zary, H&M’u i sieciowych kawiarni. Zaradni mieszkańcy miasta  mają jednak na to swoje sposoby-weekendowe zakupy w Gdańsku! Sama wielokrotnie wzięłam udział w takim wyjeździe, jednak nie zrobiłam w związku z tym wszystkiego tak, jak należy-mianowicie nie udokumentowałam eskapady i nie zamieściłam na Facebook’u odpowiednich treści. Jak nie popełnić tego błędu?
Przede wszystkim należy mieć telefon robiący w miarę dobre zdjęcia lub aparat (taki profesjonalny, ze zmiennymi obiektywami!) Dobrze, gdy nasza komórka może łączyć się z internetem (moja nie może). W drodze na al. Grunwaldzką trzeba zaktualizować status na fb: „Zakupki w Gdańsku”, „Szał wyprzedaży!” lub po prostu „Zakupy” w miejscu-Galeria Bałtycka. Tylko tyle i aż tyle, po kilku godzinach możemy spodziewać się szalonej ilości kliknięć „Lubię to!” pod naszym postem. Większej niż po udostępnieniu jakiejś tam nudziarskiej piosenki czy fragmentu wiersza.
Wiadomo, że nikt nie będzie się chwalił zdjęciami swoich zakupionych  „skarbów”. Takie coś przystoi jedynie szafiarkom  i dziewczynom prowadzącym video blogi. Istnieje przecież oddzielna kategoria filmików i postów, nazywa się to „haul zakupowy”. Na szczęście jest jeszcze jedna forma bezkarnego przechwalania się naszym światowym życiem! Wystarczy iść do Coffeeheaven lub Starbucks’a , zamówić latte i… Zrobić zdjęcie! Obfotografować kubek (papierowy lub ceramiczny) ze wszystkich stron, pozować z kubkiem kawy udekorowanym bitą śmietaną i wrzucić tę fotografię na Facebook’a! Historia lubi się powtarzać, więc licznik lajków nadal bije, komentarze sypią się jak z rękawa, a my wciąż czujemy się popularni, ważni i wylansowani. Zakosztowaliśmy bardziej zachodniego stylu życia (w końcu wyjechaliśmy do innego województwa, i to na zachód właśnie!), wszyscy wiedzą, że nie spędziliśmy kolejnej soboty na oglądaniu TV czy porządkach, w związku z czym jesteśmy ciekawi, aktywni i atrakcyjni.


Nie mam nic przeciwko wyjazdom do innego miasta na zakupy. Na pewno jest wiele miejsc takich jak Elbląg, gdzie w sklepach nie ma nic ciekawego. Nie przeszkadzają mi też sieciowe kawiarnie, wręcz przeciwnie. Są ładne, czyste i ciepłe, lubię te sztuczne kanapki i zapach kawy. Przyjemnie jest usiąść sobie w takiej kawiarence w czasie zakupów, spokojnie porozmawiać  i napić się słodkiej lury za kosmiczne pieniądze. Po co jednak robić z tego wielkie halo i obnosić się z tym na portalu społecznościowym?! Czyżby niektórzy internauci obawiali się, że ich mniej obyci znajomi nigdy nie zakosztowali widoku dużego americano i babeczki czekoladowej? Spokojnie, gdyby chcieli dowiedzieć się, jak owe specjały wyglądają, wystarczy że zajrzą na stronę którejś z kawiarni lub wyszukają sobie odpowiednie obrazki w wyszukiwarce grafiki.  A może po prostu wysyłają w świat wiadomość: patrzcie, kmioty, stać mnie na zakupki w innym mieście i kawkę w starbuniu, jestem lepsza/lepszy niż wy, siedzący w domu i pijący kawę po turecku!?
Niektórym ludziom naprawdę niewiele potrzeba, aby się skutecznie dowartościować. I dobrze. Na mojego lajka jednak nie macie co liczyć. Jestem pewna, że stać was na więcej niż umieszczenie fotorelacji z wypadu do galerii, które nie wzbudza zachwytu, a jedynie śmiech tych, którzy nie kliknęli „Lubię to!” Ogarnijcie się, tyle ciekawszych rzeczy jest do pokazania i opowiedzenia, kawa w firmowym kubku się do tego nie zalicza. Konia z rzędem temu, kto racjonalnie wyjaśni ten fenomen. Czekam!


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz